Opowieść o turze. Część pierwsza – ku otchłani

"Taurus Hortobagy2" by DFoidl - Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Taurus_Hortobagy2.jpg#mediaviewer/File:Taurus_Hortobagy2.jpg

Dzikie bydło taurus (o którym więcej w części drugiej) i konie Przewalskiego Equus ferus przewalskii w stepowym rezerwacie Hortobagy na Węgrzech. Tak mógł wyglądać krajobraz końca ostatniego zlodowacenia.

Nasz gatunek, od czasów wyjścia z Afryki, przetoczył się przez planetę jak zaraza, zmiatając z jej powierzchni niezliczone gatunki zwierząt. Od megafauny okresu ostatniego zlodowacenia po wielkie kotowate, które (jak na przykład lew azjatycki), stoją obecnie na skraju zagłady. Choć brak świadomości ekologicznej, która wykształciła się dopiero w ostatnim stuleciu, jest pewną okolicznością łagodzącą. Trudno bowiem spodziewać się, by polujący na mamuty paleoindianie kultury Clovis, którzy około dwunastu tysięcy lat temu zaczęli kolonizować Ameryki, myśleli o wpływie swych działań na populację megafauny. Dopiero dziś w pełni ogarniamy straty, jakie Ziemia poniosła w wyniku działalności człowieka. Współczesna nauka staje się bronią w ręku tych, którzy próbują zrehabilitować ludzką rasę, starając się przywrócić wymarłe gatunki z otchłani zapomnienia.

Gdy ustąpiło ostatnie zlodowacenie nieprzebyte puszcze pokryły stary kontynent. Wiewiórka mogła wtedy dotrzeć z Hiszpanii na Ural nie schodząc na ziemię. Dziewicze lasy, których jedyną pozostałością jest Puszcza Białowieska, były domem wilka, rysia, niedźwiedzia i żubra. Te zwierzęta, choć w niektórych miejscach przetrwały, przeciętny obywatel może oglądać jedynie w ogrodzie zoologicznym. Do naszych czasów nie dotrwał jednak gatunek, który był niekwestionowanym władcą europejskiej dziczy. Większy od żubra, o gwałtownym i wojowniczym usposobieniu, symbol siły i odwagi.

http://fc05.deviantart.net/fs70/i/2010/227/8/7/The_Aurochs_by_phan_tom.jpg

Rekonstrukcja wyglądu samca tura. Wyraźnie różnił się od spotykanych dziś raz bydła.

Tur Bos primigenus, był naprawdę potężnym zwierzęciem. Sam Juliusz Cezar opisywał go jako „trochę tylko mniejszego od słonia”. Zdobywca Galii być może lekko przesadził, ale przy 180 cm w kłębie i długości dochodzącej do trzech metrów musiał sprawiać faktycznie imponujące wrażenie.

Pojawił się w Indiach (Bos primigenus namadicus) około dwóch milionów lat temu. Rozprzestrzenił się szybko na zalesione tereny Eurazji (podgatunek nominatywny). Dotarł również, choć najpóźniej, do północnej Afryki (Bos primigenus africanus). Choć jest przodkiem bydła domowego, wyglądał zaskakująco odmiennie od poczciwej krasuli. Miał wysmukłe, długie nogi (które ułatwiały żerowanie na śródleśnych podmokłych obszarach), lirowato wygięte i skierowane do przodu imponujące wielkością rogi, potężnie umięśniony kark, który dźwigał dużą głowę o smukłym, długim pysku.

https://hydeandrugg.files.wordpress.com/2014/06/comparative-sizesv2.jpg?w=584&h=433

Juliusz Cezar porównywał tura do słonia leśnego Loxodonta africana pharaoensis, mniejszego podgatunku  słonia afrykańskiego, który żył w północnej Afryce w czasach rzymskich. Jak widać na grafice, niewiele przesadził.

 

Cielęta rodziły się późną wiosną, gdy była obfitość pożywienia. Ich sierść, z początku kasztanowa, z wiekiem ciemniała. Zaraz potem rozpoczynał się okres godów, gdy potężne, czarne byki rywalizowały ze sobą o możliwość zapłodnienia jak największej ilości samic ze stada. Tury tworzyły dość luźne grupy, składające się z dorosłych samic, cieląt oraz młodych samców. Dorosłe samce zazwyczaj żyły samotnie, czasami, np w okresie najcięższych zim, łącząc się w niewielkie grupy.

Występował w bardziej wilgotnych lasach niż jego krewniak, żubr (Bison priscus), dlatego ich areały rzadko na siebie zachodziły. Tur prawdopodobnie preferował jako żerowiska podmokłe łąki, zalane olsy i bagna. Według najnowszych badań potrafił, niczym łoś, zanurzać łeb, by paść się na soczystych, wodnych roślinach. Z pewnością też dokuczały im, tak jak łosiom, pijawki i kleszcze.

W czasach historycznych tury miały niewielu naturalnych wrogów. Jedynie wilki i niedźwiedzie mogły im zagrozić, i to tylko młodym lub chorym osobnikom. We wcześniejszych okresach, gdy klimatem rządził lądolód a tury zamieszkiwały bardziej otwarte tereny, na te krętorogie polowały o wiele groźniejsze drapieżniki. Tygrysy szablastozębne, lwy i niedźwiedzie jaskiniowe były głównymi wrogami tych przeżuwaczy, mogącymi powalić nawet dorosłego byka.

Od najdawniejszych czasów tur imponował ludziom swą wielkością, odwagą i siłą. Już w sztuce jaskiniowej odnajdujemy bardzo wiele jego wizerunków. Jako symbol potęgi i męstwa stał się symbolem herbowym wielu miast (np. niemieckiej Meklemburgii) czy rodów szlacheckich. Nie przeszkadzało to jednak ludziom intensywnie polować na te piękne zwierzęta.

"Lascaux painting" by Prof saxx - Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lascaux_painting.jpg#mediaviewer/File:Lascaux_painting.jpg

Wizerunki turów w jaskini Lascaux we Francji, powstałe około 17 000 lat temu.

Ceniony za siłę, agresywność i odwagę był ulubioną zwierzyną łowną władców i możnych. Polowali na niego królowie Asyrii i egipscy faraonowie. Rzymianie w dużych ilościach sprowadzali z Galii i Germanii do walk na arenie. Słynna jest scena z „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza, gdzie Ursus skręca kark germańskiemu turowi, ratując tym samym Ligię od niechybnej śmierci. To oczywiście fikcja, bo żaden człowiek, nawet tak herkulesowej postury jak Ursus, nie byłby w stanie sprostać furii rozjuszonego tura z gołymi rękami.

Karol Wielki polował na tury we Francji na początku IX wieku. Dwieście lat później zwierzęta te zniknęły z frankijskich lasów. W Niemczech utrzymały się dłużej, bo do początków wieku piętnastego, jednak los tura jako gatunku był już przesądzony.

W wieku szesnastym te zwierzęta występowały tylko w Puszczy Jaktorowskiej, rezerwacie łowieckim królów polskich, gdzie ostatni przedstawiciel tego gatunku padł w 1627 roku. Mimo królewskich dekretów nakazujących ochronę turów (które były pierwszą świadomą próbą ochrony zagrożonego gatunku w Polsce), to potężne zwierzę zniknęło bezpowrotnie z powierzchni naszej planety.

„Aurochs” autorstwa Victoria from London, UK - AurochUploaded by FunkMonk. Licencja CC BY 2.0 na podstawie Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Aurochs.jpg#mediaviewer/File:Aurochs.jpg

Muzealny eksponat. Tylko w takiej postaci tur dotrwał do naszych czasów.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s